Wyobraź sobie, że pożyczasz od sąsiada nie pieniądze, ale 1000 litrów paliwa. Umawiasz się, że będziesz oddawał 10 litrów co miesiąc. W dniu pożyczki paliwo jest tanie (np. 4 zł/litr), więc myślisz to się opłaca. Po roku cena paliwa skacze do 8 zł/litr. Nadal oddajesz te same 10 litrów miesięcznie, ale kosztuje Cię to dwa razy więcej. Kredyt walutowy to właśnie dług w „towarze” (euro/frankach), którego cena ciągle się zmienia.
Co to: Kredyt walutowy bierzesz wtedy, gdy zarabiasz w jednej walucie (np. w złotówkach), ale zadłużasz się w innej (np. w euro). Bank wypłaca Ci pieniądze w złotówkach, byś mógł kupić mieszkanie, ale w swoich księgach zapisuje Twój dług w walucie obcej. Co miesiąc, płacąc ratę, musisz wirtualnie „kupić” od banku walutę po aktualnym kursie, aby spłacić część długu.
Zalety (często pozorne) Główną zaletą jest zazwyczaj niższe oprocentowanie niż przy kredytach w złotówkach. Wynika to z faktu, że stopy procentowe za granicą bywają niższe. Dzięki temu początkowa rata może wydawać się znacznie tańsza, co pozwala pożyczyć wyższą kwotę. To działa jak „promocja na start”, która usypia czujność.
Wielka pułapka: Ryzyko kursowe To największe niebezpieczeństwo. Twoja rata i cały dług zależą od kursu waluty, na który nie masz wpływu.
Jeśli waluta obca podrożeje (np. euro skoczy z 4,30 zł na 5,50 zł), dzieją się dwie złe rzeczy:
• Twoja miesięczna rata drastycznie rośnie.
• Rośnie saldo zadłużenia: Może dojść do absurdu, że po 5 latach sumiennego spłacania, w przeliczeniu na złotówki jesteś winny bankowi więcej, niż pożyczyłeś na początku.
Ważna zasada: Obecnie w Polsce obowiązuje ważna rekomendacja: bierz kredyt w tej walucie, w której zarabiasz. Jeśli zarabiasz w złotówkach, kredyt walutowy jest dla Ciebie praktycznie niedostępny i to dla Twojego bezpieczeństwa.
Do tej lekcji przypisany jest test: Kredyt w walucie obcej: okazja czy pułapka?
Rozwiąż Quiz (Coming Soon)